Prolog: Cuda pod Niebios Kopułą
Seul, Korea Południowa, 2017 r.
Gocheok Sky Dome pękał w szwach.
Ilość zgromadzonej na wielkiej hali widowiskowej publiczności naprawdę była imponująca, ale nie było w tym nic dziwnego.
Odbywał się tam bowiem dziś koncert Exo, jednego z najpopularniejszych zespołów tworzących w gatunku koreańskiego popu.
Na scenie czyniono jeszcze ostatnie przygotowania a i w garderobie trwało niemałe zamieszanie - chłopcy w pośpiechu poprawiali swoje ubrania, fryzury i makijaże, tak by wszystko było dopracowane perfekcyjnie.
Tacy już byli, nawet gdy nie nadzorował ich właściciel.
- To będzie coś, dzisiejszy koncert..będzie jedyny w swoim rodzaju! - żwawo zakrzyknął chłopak o delikatnym, wysokim głosie.
- KAŻDY nasz koncert jest wyjątkowy, Jongdae - odparł mu najmłodszy z zespołu, szczerząc się szeroko i poszarpując kolegę zaczepnie za rękawek.
I zaczęło się. Chłopcy zgodnie, całą dziewiątka, zaczęli wzajemnie się poszarpywać, zaczepiać i obrzucać walającymi się gdzieniegdzie poduszkami i wacikami.
Gdyby ktoś uważny mógł obserwować ich w tym momencie, nie miałby żadnych wątpliwości że łączy ich naprawdę silna, niespotykana wręcz nawet w takich zespołach więź.
Tą beztroską zabawę przerwał jednak w końcu głośny dźwięk, który mógł oznaczać tylko jedno.
Nadszedł ten czas.
Na hali zrobiło się ciemniej, z ogromnych głośników wybrzmiała muzyka a tłum oczekujących fanek i fanów zawrzał gdy na scenie pojawili się i chłopcy, zaczynając show uwielbianym Kokobop.
Choreografia, wokale, muzyka...wszystko tu było idealne, aż trudno było skupić się tylko na jednym.
Kochali swoich fanów i starali się całym sercem, a fani odpłacali im tym samym.
Zagrali jeszcze kilka piosenek ze starszych płyt, aż przyszedł czas na ostatni kawałek, mający promować ich nową płytę.
Był bardzo głośny, szybki i opatrzony jednym z bardziej widowiskowych układów, jakie zdarzyło im się obmyślić.
I gdy zbliżali się już do samego finału, stało się...coś.
Spod ich stóp rozbłysło nagle jaskrawe, karmazynowe światło, a członkowie Exo poczuli jakby scena nagle zaczęła się zapadać.
Zgromadzona publiczność wzięła to za element występu, rozochocona jeszcze bardziej domagając się bisu, jednak chłopcy wiedzieli że coś tu jest nie tak jak powinno.
Zanim jednak zdążyli jakkolwiek zareagować, magiczne światło wciągnęło ich całkiem i zgasło, pozostawiając po sobie pustą scenę, z której rozbrzmiewały jeszcze ostatnie dźwięki ich piosenki...
Komentarze
Prześlij komentarz